czwartek, 21 sierpnia 2014

Od Resshy CD. Kirita

-Nie to nic takiego. – Białowłosa uśmiechnęła się ciepło i pokazała swoje śnieżnobiałe zęby, które idealnie pasowały do bladej cery.
- Może pomogę? – Nieznajomy jej mężczyzna puścił kobietę z uścisku i postawił to co trzymał w ręce na bliskiej szafce. Wypiął się i sięgnął wazon z chińskimi znakami.  – Proszę. – Podał wazon dziewczynie, a ta wzięła szkło z jego rąk do swoich. Nie dało się określić jak szybko to zrobiła, ale po chwili nawet stała tyłem do mężczyzny i przyglądała się jego wyborowi. Pomachała do sprzedawczyni, a ta szybko podbiegła. Mówiła coś cicho i chichotała kilka razy, a po chwili ponownie odezwała się do białowłosego mężczyzny.
-Szukał pan nowego kompletu? – Podeszła bliżej i uśmiechnęła się pociągająco, a następnie odwróciła się na pięcie. – Więc pogadałam z oto tamtą kobietą i wyszukałam taki komplecik. W zamian za pomoc. – Schyliła się po swój wazon, który odstawiła gdzieś na początku. Nieznajomy uważnie obserwował jej ruchy i uśmiechnął się pod nosem. Działała bardzo szybko, wręcz starała się, by nikt jej nie pomagał.
- Nie musiałaś się kłopotać. – Mężczyzna podszedł bliżej i przyjrzał się uważnie kompletowi. – Dużo tego i…
- Nie lubię być komuś coś winna. – Ressha spojrzała na nieznajomego.
- Całkiem ładne. Więc jak masz na imię? Nie lubię jak ktoś mówi do mnie per Pan. – Gestem ręki zawołał kasierkę, która podliczyła wszystko. Zaskoczyła trochę go cena, ale kupił całe dwa pudła. Podrapał się po głowie.
- Ressha. – Wypowiedziała szybko, a białowłosy zwrócił się do niej. Spojrzał się z ciekawością.
- Więc nazywam się Kirito i… Skoro wybrałaś taki ładny komplet, to chcę cię prosić o przysługę.  – Hebi zwróciła uwagę na mężczyzna, już domyślała się o co chodzi. Wyjrzała przez okno czy nadal pada. Mało tego, lało. Wybiegła na chwilkę i zawołała powóz konny, który gotowy był ich zawieźć. Wróciła z błyszczącymi się włosami. Krople deszczu pozostały na niej.
Kirito stał już z jednym, większym pudłem w rękach, a Ressha zgarnęła mniejsze pudełko i pożegnała się ze znajomymi. Oboje wybiegli szybko i wsiedli do wozu. Białowłosy podał adres na który miał zmierzać powóz. Hebi otworzyła szeroko oczy, nie spodziewała się, że Kirito będzie strasznie bogatym paniczem. Uśmiechała się do siebie.
Kiedy dotarli, mężczyzna chciał zawołać służbę, by im pomogli, jednak Ressha nie obawiała się tego, że zmoknie. Przemknęła szybko do budynku, a Kirito za nią. Uśmiechnął się i postawił rzeczy przy wieszakach.
- Oj, Powóz odjechał. – Spojrzała na ślady koni. – Skoro ci pomogłam, to co ty na to, by dać mi trochę herbaty? – Uśmiechnęła się i zaśmiała krótko.

<Kirito?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Prosimy o zachowanie się w stosunku do innych jak należy.
Jeśli nie masz konta na blogerze, podpisz się w komentarzu.