-Nie to nic takiego. – Białowłosa uśmiechnęła się ciepło i
pokazała swoje śnieżnobiałe zęby, które idealnie pasowały do bladej cery.
- Może pomogę? – Nieznajomy jej mężczyzna puścił kobietę z
uścisku i postawił to co trzymał w ręce na bliskiej szafce. Wypiął się i
sięgnął wazon z chińskimi znakami. –
Proszę. – Podał wazon dziewczynie, a ta wzięła szkło z jego rąk do swoich. Nie
dało się określić jak szybko to zrobiła, ale po chwili nawet stała tyłem do
mężczyzny i przyglądała się jego wyborowi. Pomachała do sprzedawczyni, a ta
szybko podbiegła. Mówiła coś cicho i chichotała kilka razy, a po chwili ponownie
odezwała się do białowłosego mężczyzny.
-Szukał pan nowego kompletu? – Podeszła bliżej i uśmiechnęła
się pociągająco, a następnie odwróciła się na pięcie. – Więc pogadałam z oto
tamtą kobietą i wyszukałam taki komplecik. W zamian za pomoc. – Schyliła się po
swój wazon, który odstawiła gdzieś na początku. Nieznajomy uważnie obserwował
jej ruchy i uśmiechnął się pod nosem. Działała bardzo szybko, wręcz starała
się, by nikt jej nie pomagał.
- Nie musiałaś się kłopotać. – Mężczyzna podszedł bliżej i przyjrzał
się uważnie kompletowi. – Dużo tego i…
- Nie lubię być komuś coś winna. – Ressha spojrzała na
nieznajomego.
- Całkiem ładne. Więc jak masz na imię? Nie lubię jak ktoś
mówi do mnie per Pan. – Gestem ręki zawołał kasierkę, która podliczyła
wszystko. Zaskoczyła trochę go cena, ale kupił całe dwa pudła. Podrapał się po
głowie.
- Ressha. – Wypowiedziała szybko, a białowłosy zwrócił się
do niej. Spojrzał się z ciekawością.
- Więc nazywam się Kirito i… Skoro wybrałaś taki ładny
komplet, to chcę cię prosić o przysługę.
– Hebi zwróciła uwagę na mężczyzna, już domyślała się o co chodzi.
Wyjrzała przez okno czy nadal pada. Mało tego, lało. Wybiegła na chwilkę i
zawołała powóz konny, który gotowy był ich zawieźć. Wróciła z błyszczącymi się
włosami. Krople deszczu pozostały na niej.
Kirito stał już z jednym, większym pudłem w rękach, a Ressha
zgarnęła mniejsze pudełko i pożegnała się ze znajomymi. Oboje wybiegli szybko i
wsiedli do wozu. Białowłosy podał adres na który miał zmierzać powóz. Hebi
otworzyła szeroko oczy, nie spodziewała się, że Kirito będzie strasznie bogatym
paniczem. Uśmiechała się do siebie.
Kiedy dotarli, mężczyzna chciał zawołać służbę, by im
pomogli, jednak Ressha nie obawiała się tego, że zmoknie. Przemknęła szybko do
budynku, a Kirito za nią. Uśmiechnął się i postawił rzeczy przy wieszakach.
- Oj, Powóz odjechał. – Spojrzała na ślady koni. – Skoro ci
pomogłam, to co ty na to, by dać mi trochę herbaty? – Uśmiechnęła się i
zaśmiała krótko.
<Kirito?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Prosimy o zachowanie się w stosunku do innych jak należy.
Jeśli nie masz konta na blogerze, podpisz się w komentarzu.