Niewolnica, huh? Siedziałam jeszcze chwilę, po czym odchyliłam głowę do tyłu.
- Dobrze się bawisz, robiąc ze mnie idiotkę? - spytałam sama siebie i
ziewnęłam. Byłam bardzo śpiąca. Z reguły nie muszę spać, lecz teraz
nastał czas, aby zasnąć na długo. Coś w rodzaju hibernacji. Położyłam
się na piasku i zamknęłam oczy. Było mi dobrze, wiatr delikatnie
powiewał, muskając moje ciało. Słońce świeciło, ale nie było gorąco. Po
prostu idealnie. Ziewnęłam i ułożyłam się wygodnie. Po chwili już
spałam.
~~*~~
Otworzyłam oczy i nerwowo wstałam. Rozejrzałam się.
- Niezbyt mądre spać tutaj - powiedział mój "pan", jak to ostatnio określił Badleroy.
- Ile spałam? - warknęłam z dość silną irytacją; nie wyspałam się. Uśmiechnął się i odpowiedział ze stoickim spokojem:
- Dwa tygodnie, trzy dni i dziewięć godzin.
- Sporo - uśmiechnęłam się i wzleciałam w powietrze - Idę się
podenerwować, w końcu jestem masochistką, nie?! - krzyknęłam gotowa do
drogi.
- Tak, żegnam - zachichotał i zniknął. Ruszyłam w stronę domu
Badleroy'a. W połowie drogi, poczułam lekki, rozprzestrzeniający się
ból. Spojrzałam na ciało. W okolicy bioder, miałam wbitą strzałę. Krew
już ściekała, kapiąc na ziemię. Z całą pewnością było ją już wszędzie
czuć. Spokojnie wyjęłam broń i postanowiłam się wymyć. Wlazłam do
pierwszego lepszego jeziora i się umyłam. Tym razem ociekając wodą
ruszyłam w drogę. Wesoła, bo po drzemce. Normalnie nawet Badleroy mi
humoru nie zepsuje, byłam pewna. Dotarłam na miejsce i zapukałam do
drzwi, po czym spokojnie weszłam.
- Cześć niewolnico! - powiedział na wstępie demon. Uśmiechnięta,
ignorując dziwne powitanie i specjalnie irytując Baldura, odrzekłam:
- Witaj. A więc to tutaj mieszkasz? Milutko tutaj.
< Czy raczysz odpowiedzieć na to skromne opowiadanie? Byłabym bardzo rada, Badleroy'u c: >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Prosimy o zachowanie się w stosunku do innych jak należy.
Jeśli nie masz konta na blogerze, podpisz się w komentarzu.