poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Od Ayan CD. Badleroy'a.

Zirytowana, jednocześnie rozbawiona tym wszystkim, zaczęłam lekko głaskać mokre skrzydła. Mogłam mu powiedzieć, ale znając życie przyjdzie tutaj mój przyjaciel i stwierdzi coś w stylu: "Za złamanie regulaminu, trzeba poniesć karę, koteczku". To istny idiota, ale cóż. Co mi tam...
- Jedno ze słów, dzięki którym żyję... - mruknęłam, patrząc w niebo - Wiem, że z tymi "grami" zawsze jest coś nie tak, miałam stycznośc z takimi jak Ty. Właśnie wtedy popełniłam największy błąd w życiu. Przez tamtą grę, w której nagrodą było prawo do mojego życia. Te słowa... Potem Ci powiem - zakończyłam, spoglądając na rękę, która obita była siniakami, miałam pełno ran... W podobnym stanie była noga i całe plecy. W dodatku szyja. Niektóre rany to moje dzieła, inne własnie tego "gracza", który mnie maniakalnie odwiedza w domu. Westchnęłam i wyjęłam nóż, z którym się nie rozstaję. Badleroy diabelsko się uśmiechnął.
- Gdzie Ty chowasz te nożyki, żyletki i całą resztę? W ogóle co masz jeszcze? - spytał demon.
- Nie chowam ich. A ma jeszcze gwoździe, szklanki, miecz, pinezki, dzidy, a w domu wiszą dwa łuki i parę narzędzi do tortur... - wymieniłam wszystko i podałam nóż chłopakowi.
- Możesz obejrzeć - warknęłam - Tylko nie zgub, ważny jest dla mnie mentalnie i fizycznie.
Spojrzał na mnie jak na typowego idiotę, osobę bez rozumną.
- Mam nóż oglądac, to nudne! - syknął. Zaczęłam sie głośno śmiać.
- Jesteś taki sam jak on. Powiedział to samo, gdy mu go pokazałam. - mój chichot nagle sie skończył. Wzięłam broń do ręki i zaczęłam przejeżdzać po nim palcem, tłumacząc:
- Zrobiony z żelaza i stali, wytrzymały, nie tepi się. Do tego w strukturze można zauważyć perły i drogocenne kamienie, które jak dla mnie są trochę zbyteczne. Końcówka noża jest z wyszlifowanej rudy kwarcu, obwiązane recznie robionym sznurkiem i oryginalnymi kulami z barwionego na czerwono szkła. Do tego jest bardzo ostry, widzisz? - z łatwością przecięłam skóre na nadgarstku i bez cienia bólu, podałam demonowi nóż.
- Możesz wypróbować - syknęłam wylizując ranę. Po chwili złapałam patyk i napisałam na piasku: "Od dzisiaj masz się ciąć, na znak, że nie jesteś wolna...". Lekko zadrżałam, bo nienawidziłam tych słów. "Nie możesz kochać, jeśli Ci wyraźnie nie pozwolę", "Duszy podpalacze, zaatakują niebawem, aby zniszczyc Cię i narodzić na nowo". Na końcu napisałam tylko "pomocy", czyli coś co powiedziałam nie w porę.
- To tylko niektóre - rzekłam i odwróciłam wzrok. Nie chciałam tego widzieć.
- Co Ty chciałas zrobić w przeszłości? - zadał wreszcie to okropne pytanie.
- Chciałam wyjąć serce spod żeber i połknąc z nim, cały mój lęk... Zrobiłam to, koniec końców... - wyjęłam gwóźdź i zaczęłam się nim bawić.
-"Śni mi sie mieso, śni mi sie krew..." - zacytowałam i przestraszyłam się. Leciutko i cihuto zadrżałam, jak drży powietrze w puszczy. Zmieniłam temat:
- Demony lubią krew, prawda? I chętnie po nią sięgają, prawda? - spytałam trochę chłodno.
- Tak - odparł jednym słowem - Maja też swoje ulubione - ciągnął - Rh-/+, AB-/+ i tak dalej.
- On kocha czarną - warknęłam - Ja i on kochamy pić krew zanieczyszczoną, brudną, pełna uczucia nienawisci i odrazy... Nie zamierzam sie jednak nad sobą użalać. Cieszę się, że Cię spotkałam - uśmiechnęłam sie i strzepnęłam nadmiar wody ze skrzydeł.

< Szanowny panie Badleroy, uraduję się, jeśli odpowiesz c: >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Prosimy o zachowanie się w stosunku do innych jak należy.
Jeśli nie masz konta na blogerze, podpisz się w komentarzu.