sobota, 9 sierpnia 2014

Od Lorey do Feliksa - początki

Lorey Merli... to ja, zamieszkuje miasto z innymi upadłymi aniołami. Atmosfera nie jest tutaj zbytnio miła. W ciemnych zakamarkach szczury toczą wojnę o przetrwanie, co nieliczne, a zarazem ani trochę nie przypomina wojny która wkrótce, miała nas dotknąć.... Nagle pierwszy anioł wylądował na naszej ziemi, a następnie kolejne...
**
Wzdychając patrzyłam na anioły lądujące na nasz teren. Cudowne skrzydła sunęły po ziemi niczym wiatr, zostawiając smugi. Odwróciłam głowę w stronę moich skrzydeł które w tym czasie opadły na ziemię niczym potężny głaz... były bezużytecznie. Gdy każda anielska istota stąpała na ziemi, wtedy parę metrów stąd wylądowała grupa młodych demonów. Wszyscy byli w jednym miejscu, wpatrując się w siebie, a następnie odwracając się i wędrując w innym kierunku. Anioły wędrujące w moją stronę omijały mnie dużym łukiem, aż w końcu wszystko było puste.
***
Zawróciłam w moją stronę z głową opuszczoną w dół. Gdy nagle zahaczyłam ramieniem o coś... a dokładnie o kogoś.
-Prze-przepraszam - jęknęła a następnie czmychnęła w przeciwną stronę.
Poczułam lekki powiew wiatru za plecami, lecz gdy się odwróciłam... nikogo tam nie było, lecz dopiero po ponownym zawróceniu na przeciwko mnie stał upadły anioł... który zadał mi pytanie
- Czemu nie poleciałaś?
Stałam tylko jak wryta w ziemię, a następnie odpowiedziałam.
- Nie umiem - westchnęłam - po prostu nie umiem...
- Dobrze wiedzieć... za pewnie jesteś tu nowa?
- Racja, mów mi Lorey - spuściłam ponownie głowę.
- Feliks

{ Feliks? Jeżeli masz ochotę, odpowiedz... }

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Prosimy o zachowanie się w stosunku do innych jak należy.
Jeśli nie masz konta na blogerze, podpisz się w komentarzu.