Właśnie wracałem z któryś z kolei zajęć szermierki. Dzień
był ponury, deszcz padał od samego rana. Krople raz po raz uderzały w dach
dorożki. Konie jechały jednostajnym delikatnym kłusem. Zatrzymaliśmy się.
Wysiadłem ostrożnie uważając na miliony kałuży tworzących się na nawierzchni.
Otworzyłem parasol i ruszyłem w stronę sklepów z porcelaną. Mijałem wiele
ciekawych miejscu w których nigdy nie bywałem. Kościół w stylu gotyckim wydawał
się górować nad chmurami. Pieszy którzy przechodzili obok mnie niemal nie
potykali się o siebie. Każdemu spieszyło się do swojego świata, życie toczyło
im się szybko. Tylko ja, taki wolny, taki samotny. Bo przecież, po co mi
jakiekolwiek istoty ludzkie, żeby wałęsały mi się między nogami? Uśmiechnąłem
się pod nosem myśląc „To ja podziękuję”. Drzwi do sklepu otworzyły się z cichym
skrzypieniem, rozejrzałem się po sklepie. Nikogo tu nie było, prócz Mnie,
kasjerów i jakiejś dziewczyny. Stała przy półkach z wazonami zdobionymi
delikatnymi motywami chińskiego pisma. Widać było, że jej się podobają.
Stanąłem przy miejscu z zastawą stołową, bo cóż… znowu zbiło się kilka szklanek
i talerzy w mojej posiadłości. Takie już życia, hah. Dziewczyna podeszła do
mnie widocznie zainteresowana kieliszkami które trzymałem w ręku. Obserwowała
naczynia dookoła, uważnie przyglądając się mojej twarzy. Hmm, byłem
przyzwyczajony, każdy by chciał popatrzeć na tak piękną buźkę. Kobieta sięgnęła
po wazę wysoko na półce, prawie się przewróciła, ale ją podtrzymałem.
-Dz-dziękuję!-krzyknęła przerażona.
-Nie ma sprawy, nic Ci nie jest?-uśmiechnąłem się delikatnie.
-Dz-dziękuję!-krzyknęła przerażona.
-Nie ma sprawy, nic Ci nie jest?-uśmiechnąłem się delikatnie.
<Ressha?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Prosimy o zachowanie się w stosunku do innych jak należy.
Jeśli nie masz konta na blogerze, podpisz się w komentarzu.