czwartek, 14 sierpnia 2014

Od Felix'a CD. Scarlett.

Zbadałem dziewczynę wzrokiem.
- Więc jesteś Aniołem Szlachetnym. Z jakiego rodu pochodzisz?
- Arryn. - powiedziała to z niezwykłą dumą. Zatkało mnie.
- Proszę?
- Arryn. - Powtórzyła. - Coś nie tak?
- Nie, w porządku. Źle wspominam ten ród. - Dziewczyna spojrzała na mnie z wyrzutami i prychnęła. Postanowiłem zmienić temat. - Więc co tu robisz? Nie powinnaś trzymać się z resztą aniołów? - Spytałem ironicznie. - Jeszcze coś Ci się stanie. - Zaśmiałem się.
- W zasadzie masz rację. Co ja tu właściwie robię? Jeszcze w takim towarzystwie! - Zachichotała sarkastycznie, po czym wzbiła się w powietrze i wyleciała dziurą w suficie. Ruszyłem za nią.

Niedługo potem wylądowała na ziemi. Pare metrów za nią byłem ja.
- Nie masz nic ciekawszego od włuczenia się za mną? - Usiadła na ławce, (bo własnie znajdowaliśmy się na starym rynku), a jaodszedłem i oparłem się o nią. Patrzyła w górę z tęsknotą.
- Nie chciałaś zostać i walczyć? Przecierz twój ród słynie z tego, że zawsze jest waleczny i...
- Pewna cząstka mnie chciała zostać i walczyć w imię rodu, ale... Jednak większa część mnie nie chciała ryzykować życiem.
- To dziwne. Jesteś pierwszym aniołem z rodu Arryn, który powiedział coś takiego w mojej obecności. Jesteś pewna, że pochodzisz z tego rodu w stu procentach?

Zapadła długa cisza. Wpatrywaliśmy się w niebo. Scarlett przerwała ją.
- A ty? Jakiej jesteś krwi? - Spojrzała na mnie pytająco.

< Scarlett? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Prosimy o zachowanie się w stosunku do innych jak należy.
Jeśli nie masz konta na blogerze, podpisz się w komentarzu.