sobota, 16 sierpnia 2014

Od Ayan CD. Badleraoy'a.

Nadal trzymałam kołnierz i nie zamierzałam go puścić. Nie dowierzałam demonowi, bo to chytre i zdradliwe stworzenia.
- Nic nie wywiniesz? - warknęłam groźnie. Badleroy widząc moją minę, na której malowała się determinacja i zdecydowanie, zaśmiał się.
- Nie obiecuję... - oznajmił i gdy tylko go puściłam - wstał. Przewróciłam oczami.
- Czego się śmiejesz? - syknęłam i wyczarowałam ławkę, na której usiadłam. Ten znowu się uśmiechnął, na co westchnęłam.
- Nie mam prawa się uśmiechać? - odparł nie wzruszony. Zamknęłam na moment oczy, a w myślach przeklnęłam. Nie lubię demonów, są irytujący. Zaświeciły mi sie oczy, złapałam się za głowę i rozejrzałam. Zaraz coś będzie przy jeziorze, a to "coś" chciałam dzisiaj zabić. Spojrzałam na zegarek i uspokoiłam się.
- Jeszcze 27 minut.... - mruknęłam. Starałam się nie przejawiać zdziwienia.
- Do czego? - usłyszałam szept. Odwróciłam się, widząc siedzącego obok mnie Badleroy'a. Był wyraźnie zaciekawiony.
- Ktoś przyjdzie nad najbliższe jezioro - zaczęłam - Mam tego kogoś zabić... - dokończyłam i odchyliłam głowę do tyłu.
- Mam... - powtrzórzył demon jak echo - Jakbyś co najmniej rozkaz dostała... - uśmiechnął się cynicznie.
- Bo dostałam - urwałam. Po co mu to mówię, to demon. Tylko demon. Badleroy nie ukrywał zdziwienia, ani rozbawienia całą sytuacją. Zachichotał.
- Zamknij się i zapomnij, muszę już iść. Ofiara przyjdzie szybciej, niż myślałam. - dokończyłam, wstałam i ruszyłam w głąb lasu.

< Szanowny panie Badleroy? C: >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Prosimy o zachowanie się w stosunku do innych jak należy.
Jeśli nie masz konta na blogerze, podpisz się w komentarzu.