sobota, 23 sierpnia 2014

Od Balderoya cd Ayan

- Skończyłaś już pić herbatę? -zapytałem. Wpadł mi do głowy pewien ciekawy pomysł...
- Tak, a czemu pytasz?
- Nieważne, nie powinno cię to obchodzić - zaśmiałem się, gdy dziewczyna spojrzała na mnie spode łba. Wyglądała naprawdę śmiesznie, aż poprawiła mi humor. - Mogę zabrać twoją filiżankę? Dziękuję. - wstałem i bezceremonialnie zabrałem naczynie razem ze spodkiem, po czym wróciłem na swoje miejsce i postawiłem je po mojej stronie stolika. Mała wróżba nie zaszkodzi, prawda?
- Co ty chcesz... - zaczęła, ale nie dałem jej skończyć, wyprzedzając ją z odpowiedzią, przy okazji zerkając na jej z deczka zdziwioną minę.
- Zaraz zobaczysz, spokojnie. - zamyśliłem się usiłując przypomnieć to, czego kilka lat temu uczyła mnie Lamia, podwładna mojej starej przyjaciółki, którą traktowała niczym własną córeczkę. Nagle mnie olśniło. Chwyciłem lewą ręką uszko filiżanki Ayan i zacząłem obrękcać ją w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara. Jedno okrążenie, drugie, trzecie... Dość, trzy wystarczą. Odwróciłem filiżankę stawiając ją na spodku do góry dnem.
- Ayan, licz do siedmiu. I tak nie masz nic innego do roboty, niewolnico. - wydałem polecenie, a anielica z miną obrażonego dziecka i założonymi rękami rozpoczęła odliczanie. Łał, mam tę moc, wykonała polecenie! Jestem boski! Zaśmiałem się nagle. Dobrze, anielica skończyła odliczanie, resztki napoju wykapały na spodek, więc pora na kalafiora! Albo na odwrócenie filiżanki... Dobra jednak to drugie. W milczeniu ustawiłem filiżankę w normalnej pozycji i zacząłem przyglądać się fusom herbacianym. Silia zawsze nigdy się nimi nie zajmowała, wiedząc, że prędzej czy później najdzie mnie ochota na wróżby.
- Pomyślmy... Te fusy blisko brzegu przy uszku przypominają profil końskiej głowy, a tamte troszkę dalej, bliżej brzegu wyglądają na kapustę... Tuż obok są takie ułożone na kształ jakby... Em... Kosy? Tak, wyglądają na kosę, ostrzem do kapusty... Czyli mamy konia, kapustę i kosę... - moim bezbłędnym rozumowaniem wyciągnąłem zaskakujące wnioski. -Wybacz mi na chwilkę, zaraz wracam, nie ruszaj się stąd, dobrze?
- Aha, jasne... - odpowiedziała, gapiąc się na mnie jak na skończonego idiotę. Uśmiechnąłem się i polazłem do mojej małej prywatnej biblioteki w poszukiwaniu książki z wróżbami. Muszę kiedyś powiedzieć Silii jak bardzo ją podziwiam za umiejętność zachowania porządku w tym miejscu. Nie minęła chwila a już wracałem z tym średnio opasłym tomiskiem pod pachą do salonu, gdzie zastałem dziewczynę drażniącą się z kanarkiem.
- Tylko uważaj żeby ci paluchów nie odgryzł! - rzuciłem, usiadłem na swoim miejscu i zacząłem szukać odpowiedniej strony. Eureka! - Ayan, chodź tutaj. - przywołałem ją gestem dłoni nie spuszczając wzroku z księgi. Dziewczyna oparła się rękami o podłokietnik fotela pochylając się nad moją książką, jednocześnie nie zasłaniając mi widoku. Rzuciłem na nią kątem oka i już ogarnąłem, dlaczego Raito tak ją lubi... Powiedzmy, że ma bardzo ładne krągłości, idealnie proporcjonalne w stosunku do reszty ciała... Argh... Aż nie mogłem się powstrzymać, żeby ją uszczypnąć w ramię. Dziewczyna zaskoczona natychmiast lekko odskoczyła do tyłu, złażąc z podłokietnika, a ja wpatrywałem się w jej oczy z jednocześnie złośliwym oraz lubieżnym uśmieszkiem.
- Nie kuś mnie tak, bo jeszcze zrobię ci coś, przez co prawdopodobnie dostaniesz mocno po twarzyczce od swojego właściciela, niewolnico. - zaśmiałem się.
- Kurka wodna, o co ci chodzi? -mruknęła stając za mną, na powrót przybierając minę obrażonego dziecka.
- Domyśl się. A wracając do fusów, to masz przekichane na całej linii... - powiedziałem i zerknąłem na nią, a ona tylko przekrzywiła głowę.
- Niby czemu?
- Fusy nie kłamią. Koń - romans, wieści od kochanka, kapusta - zazdrość przyczyną kłopotów, kosa - zagrożenie. Patrząc po ich ułożeniu, niedługo będziesz miała problemy z romansem, bo ty/Raito/Kou niepotrzebne skreślić będziesz zazdrosna/-ny i przez to znajdziesz się w zagrożeniu. Tyle w temacie.

(Le Ayan, dokończysz może? C: )

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Prosimy o zachowanie się w stosunku do innych jak należy.
Jeśli nie masz konta na blogerze, podpisz się w komentarzu.