> Leżałam na drzewie i wypatrywałam ptaków. Obok mnie leżał martwy wilk, dzisiaj zabity. Zachichotałam, po czym przyjrzałam się raz jeszcze zmasakrowanemu ciału. Pamiętam jak na boku, wycięłam mu serduszko, po czym wbiłam kija. Oczy zaświeciły mi sie, gdy tylko zobaczyłam krew na całym ciele. Postanowiłam umyć się z krwi, brudna łazić nie mogę. Wskoczyłam do jeziora. Po dłuższym czasie pobytu pod wodą, doszłam do wniosku, że mam ochotę się utopić. Niestety nie mogę zgninąć, więc z wspaniałego planu nici. Wyszłam z wody. Rozejrzałam się podejrzliwie, czułam w pobliżu demona. Myśląc, że to jeden z tych, z którymi zawarłam układ, ruszyłam dalej przez las. Cały czas jednak czułam owe spojrzenie. Wreszcie nie wytrzymałam, wyjęłam schowany nóż i rzuciłam w stronę demona. Usłyszałam chichot.
> - Raito, Ayato czy Kou? - wymieniłam trzy imiona demonów, które podejrzewałam o zagłuszanie spokoju.
> - Nikt z nich - usłyszałam w odpowiedzi. Wyjęłam jeszcze pare noży, zawsze noszę przy sobie broń. Czym bym zabijała w razie potrzeby?
> - To może dla odmiany wyjdziesz z kryjówki, a nie jak tchórz się chowasz - wycedziłam i zaśmiałam się. Nie mogąc się opanować, drwiłam dalej - Boisz się aniołka? No dalej, sieroto. Dostarczasz sobie rozrywki? Prze-urocze, ale nie prawdziwe... Nic nie powiesz, naprawdę się boisz? - zakończyłam i złapałam się za głowę. Co mnie napadło, aby na wrzucać demonowi? Nie bałam się jednak. Tego, czy mnie zacznie katować, czy tego, że na wrzuca mi. Kochałam ból. Czekałam teraz na reakcję demona, którego wydrwiłam. Po jakimś czasie odpowiedział:
> -...
>
> < Badleroy? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Prosimy o zachowanie się w stosunku do innych jak należy.
Jeśli nie masz konta na blogerze, podpisz się w komentarzu.