W pewnym momencie zaczęłam się śmiać. Zaniepokojony anioł spojrzał na mnie pytająco.
- Już wiem... - uśmiechnęłam się. Złapałam nóż i rozcięłam aniołowi skórę na nadgarstku, jednocześnie wyrywając parę piór. Ten tylko jęknął z bólu. Kulturalnie nalałam krwi do kubeczka. Było mi to potrzebne do eliksiru. Oczy zaświeciły mi się, na myśl o cierpieniu anioła. Zachichotałam.
- Zmiataj stąd, zaraz tu mój przyjaciel przyjdzie - warknęłam.
- Kim niby jest ten Twój przyjaciel? - syknął jakby drwiąc ze mnie. Spojrzałam mu w oczy i uśmiechnęłam się cynicznie.
- Demonem.
<Josh?>
- Już wiem... - uśmiechnęłam się. Złapałam nóż i rozcięłam aniołowi skórę na nadgarstku, jednocześnie wyrywając parę piór. Ten tylko jęknął z bólu. Kulturalnie nalałam krwi do kubeczka. Było mi to potrzebne do eliksiru. Oczy zaświeciły mi się, na myśl o cierpieniu anioła. Zachichotałam.
- Zmiataj stąd, zaraz tu mój przyjaciel przyjdzie - warknęłam.
- Kim niby jest ten Twój przyjaciel? - syknął jakby drwiąc ze mnie. Spojrzałam mu w oczy i uśmiechnęłam się cynicznie.
- Demonem.
<Josh?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Prosimy o zachowanie się w stosunku do innych jak należy.
Jeśli nie masz konta na blogerze, podpisz się w komentarzu.